Pierwsza pomoc dla New Age’owców – Wojciech Usarzewicz

Pierwsza pomoc dla New Age’owców, to bardzo potrzebna publikacja. W moim odczuciu przeznaczona jest dla osób, które mają się świetnie i nie dopadła ich żadna z opisywanych tam przypadłości. Czy w takim razie potrzebują pomocy? O tak, nawet pilnie, bo kiedy  już złapią nowoerowego wirusa, wtedy pewnie będzie za późno na czytanie. Ta książka to szczepionka, a nie lekarstwo.

Wojciech Usarzewicz skupił się na tych zjawiskach, które mieszczą się w ramach niuejdżowej pop-ezoteryki.  Dlaczego  ten nurt zasłużył sobie na uwagę i pisanie o nim? Gdyż jest towarem najłatwiej dostępnym i zupełnie nie ma możliwości, by się z nim prędzej czy później nie zetknąć. Z resztą, zetknięcie z reguły następuje właśnie prędzej niż później, ponieważ  nowoerowa pop-ezoteryka jest wszędobylska i polana apetycznie wyglądającym lukrem.  Doskonale potrafi udawać pełnowartościowe danie, lecz zamiast dokarmić ducha, powoduje m. in. biegunkę.

Nowoerownik z biegunką, to osobnik, który biega  po różnej maści warsztatach rozwojowych, od jednego, do drugiego. Jest wiernym klientem sklepów i kramów ezo: zaopatruje się w książki i nagrania, karty i karteczki, runy i taroty, kamienie i kamyki, mądrości wschodnie i zachodnie, ziemskie i pozaziemskie (znaczy się channelingowe) rewelacje. Nie gardzi on także magiczną biżuterią oraz ezogadżetami, które Wojtek trafnie nazwał „wyrobem ezoterycznopodobnym”.

Nowoerownik, poza tym, że czerpie wiedzę z różnych źródeł, których ma pod dostatkiem, bezkrytycznie wciela w życie to, co zdążył przeczytać w książkach i na stronach internetowych, oraz czego dowiedział się na nowoerowych kursach. Szamani, wróży, channelinguje i robi rytuały; próbuje pogadać  z aniołami, duchami, elfami, przewodnikami, albo z czym tam jeszcze można…

I gdzie tu problem? Bo nie zawsze autorzy książek czy kursów, to ludzie którzy są kompetentni, duchowo rozwinięci i duchowo zdrowi, więc też skutkiem ich nauczania są niezdrowe sytuacje. Bywa, że oni kierują się tylko rządzą zysku i mniej lub bardziej świadomie wciskają kit. Czasem coś jest tylko zręcznym wymysłem, lecz staje się modne i efektem kuli śniegowej, zbiera tysiące entuzjastów. Nie wspominając już o tym, co za cuda na kiju można znaleźć w internecie, na forach dyskusyjnych i stronach… Dokładnie tak to dziś wygląda. Rynek ezoteryczny oferuje dosłownie wszystko, lecz czy wszystkie te towary warto tak beztrosko kupować? Nie. Nie wolno bezkrytycznie przyjmować wszystkiego, co brzmi duchowo, szamańsko, magicznie i niesamowicie.

Pierwsza pomoc, jaką w swojej publikacji przekazuje nam Wojciech, polega na uświadomieniu czytelnika na czym polegają pewne praktyki ezoteryczne, jak również czym są te ich odmiany, które wpisują się w nurt ezo-popowej papki. Ilość poruszonych tematów jest naprawdę duża, co czyni z tej pozycji lekturę ciekawą, różnorodną i ułatwiającą rozeznanie. Świetnie udało się uniknąć moralizatorskiego tonu, oskarżeń i ferowania wyroków. Bardzo łatwo jest  prawić opryskliwe kazania  – znacznie trudniej odnieść się do tematu z  takim dystansem i zabarwić każde zdanie pozytywnym humorem. :)

***

Wszyscy możemy zostać New Age’owcami, czyli owcami Nowej Ery. A Nowa Era, choć w folderach reklamowych zawsze pokazuje zielone pastwiska, to tak naprawdę umieszcza swoje owieczki w ciasnych boksach z fototapetą. Gdy z nabożnymi minami kontemplują „widoczki”, Nowa Era strzyże, strzyże, strzyże…

***

Pierwsza pomoc dla New Age’owców – Wojciech Usarzewicz
Wydawnictwo Ezokultus,
liczba stron: 253

Spis treści i fragment do pobrania tutaj: Pierwsza pomoc dla New Age’owców

Posted in Recenzje książek i talii kart | Tagged , | Leave a comment

O zmianach energetyki

Taka ciekawa myśl mi przyszła… Od paru lat w różnych materiałach przewija się informacja, że Ziemia zmienia się energetycznie, to znaczy jej wibracje przyspieszyły i ciągle przyspieszają tempo.  Natomiast w tych bardziej naukowych teoriach, mówi się o przemieszczaniu pola magnetycznego Ziemi i większym ciśnieniu w jądrze ziemi (tu może coś pokręciłam, ale tak to mniej więcej brzmi).

W każdym razie, podobno pod względem energetycznym nastąpiło wielkie przyspieszenie, które z jednej strony przejawia się jako wielki rozwój technologii, z drugiej zmienia się i rozszerza świadomość duchowa ludzi. Specjaliści orientujący się w sprawach karmicznych, mówią właściwie już jednym głosem, że obecnie realizacja karmy odbywa się znacznie szybciej niż kiedyś. Kiedyś wyglądało to tak, że za różne historie zmajstrowane w danym życiu, odbieraliśmy lekcje dopiero w następnych wcieleniach i często działo się to na przestrzeni wielu kolejnych żyć. Obecnie natomiast, za różne „grzeszki” płaci się już teraz, czasem w ciągu kilku miesięcy lub paru lat – uzupełnię, że karma to nie tylko kara, lecz także pozytywne doświadczenia będące efektem zrównoważonego życia. Jak się nad tym zastanawiam, to sama widzę że coś jest na rzeczy z tą przyspieszoną realizacją… ale nie chciałam tu o swoich grzeszkach i niegrzeszkach, tylko o innej kwestii ściśle związanej z energią i jej manifestacją w świecie materii:

Prawo Przyciągania.

Mianowicie, nasunęła mi się taka myśl, że może przyspieszenie przejawia się też tutaj, że w ogóle pojawiło się Prawo Przyciągania. Wcześniej mogło go nie być – to znaczy nie, wróć, ono było na sto procent, lecz nie działało tak silnie i wyraźnie jak dziś. Może nieliczni ludzie posiadający nietypową energetykę byli w stanie użyć go i szybko uzyskać zamierzony skutek. W sumie jakoś trudno w starych przekazach znaleźć informacje o zjawisku przyciągania – niby są pewne wskazówki, które z resztą można bardzo różnie interpretować, ale z pewnością nie da się powiedzieć, że oddziaływanie myślami na rzeczywistość było całkiem normalną i popularną praktyką. Używali go najwyżej magowie, szamani oraz różnej maści kapłani, a i to w zawoalowanej formie. Dawniej mag czy szaman, przez całe swoje życie przygotowywał się do opanowania tych umiejętności, przechodził przez różnorakie inicjacje, rozwijał się i uczył rytuałów. Dziś jakimś przedziwnym sposobem zdarza się, że zwykły Kowalski w ciągu kilku lat praktykowania tego czy owego, osiąga rezultaty, na które dawniej trzeba było zasuwać przez pół wieku.

Może zatem całe to Prawo Przyciągania nie tyle „odkryto na nowo”, jak mówią sekretowcy, co wreszcie odnotowano jego działanie, bo dziś efekty są szybciej zauważalne z powodu zmian energetyki o charakterze globalnym.  Może dawniej przeciętny człowiek dysponujący całkiem zwyczajną energią (a więc nie będący jakimś magiem), aby cokolwiek mu się zamanifestowało, musiał czekać na tyle długo, że po prostu nie był w stanie powiązać skutku i przyczyny. Analogicznie było z karmą: zanim przyszło co do czego, mijało mu kilka żyć.

Oczywiście nie wiem czy mam rację, ale to jednak ciekawy trop. Chyba też wcale nie zrobimy sobie dobrze, jeśli to energetyczne przyspieszenie i wszystko co oferuje, wykorzystujemy do celów takich jak „przyciąganie” materialnych zabawek i łaknienie ich. Mimo wszystko człowiek, który nie wypracował najpierw duchowych warunków niezbędnych do posiadania dóbr materialnych, prędzej pęknie niż je w ten sposób zdobędzie. Sama jestem przykładem osoby, który z przysłowiowym palcem w nosie „przyciąga” piórka i wszelkie duperele, ale jeśli chodzi o duże pieniądze, to już niespecjalnie mi wychodzi.

Ps. Na zakończenie, dla wytrwałych, przytaczam co ciekawego mówi Siergiej Łazariew (którego ostatnio „odkrywam” :D ) o przyspieszeniu, zmianach, karmie i roku 2012.

Dzisiaj ludzie modlą się często tylko zewnętrznie – wewnątrz nie mają postawy modlitewnej. Ideą modlitwy nie jest to, aby coś wyprosić, ale aby się zjednoczyć z Bogiem i miłością. Jeśli tego nie ma, to taka modlitwa jest blefowaniem.

Do 2020 roku ludzie się zasadniczo zmienią, zmieni się ich energetyka. Nowa energetyka przychodzi do nas, jeśli jednak jej nie przyjmiemy, to będziemy mieć problemy. Ciało, dusza i przyszłość człowieka mają się poddać (zaakceptować, elastycznie dopasować) nowemu, tym nowym energiom. Wtedy taki człowiek przeżyje. To jest jak z mrozem – na ile człowiek jest w stanie przystosować do niego, do nowych warunków, na tyle ma możliwość przeżyć. Przystosowanie fizyczne jest w miarę proste. Zbudować dom, ogrzać go, ubrać się – i już można przeżyć. Jednak przystosowanie duszy jest trudniejsze. Jeśli przyszłość legnie w gruzach, przyjąć to jest o wiele trudniej. Przyjąć ból duszy jest o wiele trudniej. Ludzie niewierzący praktycznie nie są w stanie tego dokonać.

W czasie śmierci człowieka zmianie podlega 7 poziomów duszy, w czasie zaś zmian energetycznych do 2020 r. zmianie będzie podlegać 13 poziomów. To jest o wiele więcej, przeżycie tego będzie się wiązało z przyjęciem około dwa razy większej zmiany niż występuje w czasie śmierci. Jeśli człowiek spotyka się z dużą zmianą energetyki i nie umie jej przyjąć, to umiera (czasami proces ten zachodzi stopniowo przez ileś lat). W obecnych latach, przed 2020r też są jakby przymiarki, a zmiana energetyki jest nieco rozłożona na lata:

Przełączenie na nowe energie:

2011 – 15 do 20%

2012 – 50%

2020 – 100%

Ten, kto nie jest w stanie zaakceptować, kto szuka winnych, kto nienawidzi, ten będzie przeżywać intensyfikację swojego stanu – zwiększenie agresji i rozpad struktur duchowych.

Podobnie ileś lat temu rak powstawał przez 20 lat, obecnie 2-3 lata. A wyobraźcie sobie to w obrębie 2-3 godzin. To pokazuje skalę przyśpieszenia procesów.

Posted in Różności | Tagged , , , , | Leave a comment

Warsztaty Vedic Art z Baszką von Hanff

Co tu dużo mówić, zapraszam serdecznie, do zapoznania się z tą inspirującą i niezwykłą metodą pracy. :) Wszystkie informacje o Vedic Art, jak również terminy najbliższych warsztatów, znajdziecie na stronie:

http://www.vedicart.info.pl

 

 

Posted in Różności | Tagged , , | Leave a comment