Ukazała się nowa ciekawa książka: „Geomancja dla początkujących” Richarda Webstera. A dlaczego książka jest taka ciekawa, zaraz sami się przekonacie.
Słowo geomancja pochodzi od greckiego terminu geomanteia. Geo to „ziemia”, natomiast manteia (-mancja) oznacza „wróżenie”. Jednym słowem, geomancja jest metodą wróżenia z ziemi, a dokładniej wykorzystującą kreślone na piasku znaki.
Nigdy wcześniej o geomancji nie słyszałam, ale jak się okazuje, jest to sztuka „stara jak świat”. Pierwsze wzmianki o niej pojawiły się ponad trzy tysiące lat temu! Właściwie wygląda na to, że geomancja odeszła do lamusa około trzysta lat temu, dlatego w czasach współczesnych niewiele osób ją praktykuje i zna. O jej wartości najlepiej świadczy to, że geomancji uczono jednak w Hermetycznym Zakonie Złotego Brzasku.
Trzeba wyjaśnić, że geomancja była na przestrzeni dziejów rozwijana i zmieniana, powstało zatem sporo różnych odmian i systemów. Te, które możemy na nowo poznać dzięki Richardowi Websterowi, posługują się szesnastoma figurami. Graficznie przypominają one nieco heksagramy I-Cing, ale każda z figur geomantycznych składa się z czterech rzędów znaków. Figury wyglądają w ten sposób:
Jak zdradza powyższy obrazek, figurki oprócz tego, że mają dziwne nazwy, są bezpośrednio związane z symbolami astrologicznymi, włącznie z węzłami księżycowymi. I tu przestaje być łatwo.
Geomancja okazuje się być dość złożonym systemem, bo figury powiązano też z miesiącami, żywiołami, dniami tygodnia, a nawet częściami ciała i różnymi typami sylwetki. Osoby, które znają odrobinę podstaw astrologii, mogą odetchnąć z ulgą: znaczenia poszczególnych figur, wynikają z powiązania ze znakami zodiaku i są im bardzo bliskie.
Na tym podobieństwo geomancji do astrologii jeszcze się nie kończy, ponieważ w sama praca z symbolami, często polega na umieszczaniu symboli w domach astrologicznych. Webster przestawia i opisuje kilka mniej lub bardziej skomplikowanych systemów – każdy znajdzie coś dla siebie.
Proces dywinacji najprostszej możliwej wersji wygląda w ten sposób:
- intuicyjnie kreślimy na kartce cztery rzędy znaków (kropek, kresek, kółeczek – co chcemy)
- liczymy ile znaków postawiliśmy w każdym rzędzie, w zależności od tego, czy liczba jest parzysta czy nie, rysujemy element figury:
* gdy liczba nakreślonych znaczków była nieparzysta
** gdy liczba była parzysta
Otrzymaną w ten sposób figurę (zawsze składającą się z czterech rzędów, dwa lub jeden znak w każdym), można zinterpretować i odpowiedzieć na postawione wcześniej pytanie. Każda z figur została dokładnie opisana, więc nie powinno być z tym problemu.
A może sesja wróżebna na łonie przyrody? Czemu nie. Figurę można uzyskać w znacznie bardziej magiczny sposób, który mi osobiście bardzo się podoba: rzucając garść kamyczków do narysowanego na piasku niedużego okręgu. Figurę budujemy na podstawie tego, czy wewnątrz kręgu znajdzie się parzysta, czy nieparzysta liczba kamyków. Webster nie wspomina ile ich powinno się rzucać, ale skoro geomancja jest sztuką żywiołu ziemi, rozsądnie będzie używać 4 sztuk, gdyż jest to liczba ziemi. Oczywiście mogą to być zwykłe otoczaki znalezione na spacerze, ale również można skompletować sobie zestaw z kamieni szlachetnych.
Choć w pierwszym kontakcie geomancja może nie wydać się tak atrakcyjna, jak inne metody wróżenia, ale naprawdę ma dużo do zaoferowania. Uważam, że warto dać jej szansę.
Książka Richarda Webstera (jak przystało na książkę dla początkujących), przystępnie wyjaśnia czym jest geomancja, oraz wprowadza w kilka różnych sposobów posługiwania się nią, od najprostszych, po bardzo złożone.
„Geomancję” można kupić w sklepie Czarymary.pl ze specjalną premierową zniżką:

